Krąg Biblijny rozpoczął naszą nową formę spotkań duszpasterskich. Pomimo zimna, wszyscy przynieśli tego dnia dobre humory i uśmiechy, które od razu „rozgrzały” atmosferę. Dodatkową radość wywołała zabawa, którą rozpoczęliśmy spotkanie. Otóż każdy z nas otrzymał kartkę, na której napisał krótką historię, następnie przedstawił ją w formie obrazkowej. Osoba prowadząca zabawę zebrała nasze „komiksy” i ponownie rozdała w formie losowej. Naszym zadaniem było zinterpretowanie wylosowanego obrazu. Muszę przyznać, że młodzież wykazała się pomysłowością i wysokim poziomem poczucia humoru! Należy też wspomnieć, że blokady zostały przełamane nawet u najbardziej nieśmiałych.
Tą przyjazną atmosferą rozpoczęliśmy część główną spotkania – czytanie Pisma Świętego. Paweł, nasz lektor, odczytał pierwsze czytanie z niedzieli (Pwt 11, 18.26-28). Ewangelia została odczytana przez księdza Jana (Mt 7,21-27). Po krótkich rozmyślaniach zaczęliśmy dzielić się swoimi przemyśleniami, wnioskami, wątpliwościami… Wywiązała się naprawdę ciekawa dyskusja. Oto kilka spostrzeżeń, które pojawiły się po usłyszeniu wyżej wymienionych fragmentów Pisma Świętego:
- Pan Bóg jest konkretny. Mówi nam, że kładzie przed nami dwie drogi
- przestrzeganie Jego Prawa, co prowadzi do otrzymania błogosławieństwa
- odwrócenie się od Prawa, co sprowadza tym samym przekleństwo
I pozostawia nam w tym wszystkim wolny wybór. To, co postanowimy zależy tylko i wyłącznie od nas. Bóg zaznacza jednak że nie ma tutaj miejsca na „połowiczność”, przyjęcie Jego praw musi nastąpić w pełni, a nie po części, gdy wybieramy tylko to, co jest dla nas dogodne.
- W Prawie Bożym albo coś jest białe, albo czarne. Nie ma szarości. Albo idziemy drogą przykazań, albo je odrzucamy i skazujemy się na przekleństwo.
- Jeśli będziemy umieli zawsze kierować się Prawem Bożym i drogą przykazań tzn. że nasza wiara jest mocna i stabilna.
- Każdy nasz czyn, słowo czy gest poprzedzone być powinny pytaniem: „Czy to co robię przyniesie chwałę Panu?”
- Ludzie w ostatnim czasie dużo „paplają”, tzn. że współcześnie słowa nic nie znaczą. Można przysięgać sobie wierność, po czym brać rozwód. Można obiecać komuś przyjaźń i wsparcie, po czym się znudzić i zająć własnymi przyjemnościami. Z ludzkich słów bardzo często nic nie wynika…
- Kolejny przykład mówiący o bezsensowności słów: Można pięknie mówić o Bogu, miłości, dobru, a na co dzień krzywdzić innych i dbać tylko o własne wygody. Można też cichutko i pokornie każdego dnia pochylać się nad drugim człowiekiem, dzielić się z nim tym, co mamy: uśmiechem, ciepłym słowem, czasem itp. i małymi krokami zbliżać się do Królestwa Bożego.




